Miniony weekend minął nam pod znakiem przesympatycznej wycieczki w okolice Garwolina, na działkę Doktor Magdy i Łukasza. To już powoli tradycja: wyprawa rowerowa, ognisko, nocleg – tym razem pod namiotem. A wszystko to okraszone oczywiście odpowiednią liczbą planszówek!

“Przebiegłe wielbłądy”

W ramach rozrywki towarzyskiej i na pierwszy ogień poszły szalone wielbłądy. Nutka hazardu jest w każdym z nas, a emocje wynikające z nieprzewidywalnego zachowania zwierzaków jeszcze bardziej to wzmacniają.

IMG_3447.JPG

Walka była zażarta, Magda wyszła szybko na prowadzenie, ale Doktor Magda zażarcie ją ścigała. Ola miała ciekawe pomysły – czasami dość oryginalne, mi szło średnio a Agnieszka grając pierwszy raz zapłaciła frycowe. Koniec końców, wygrała Magda K.

“Memoir’44”

Czym byłby wyjazd na działkę bez partii memurka z Łukaszem? Oczywiście, znalazł się czas również na to. Kontynuujemy partie z rozszerzenia Winter Wars, gdzie rozgrywamy całą ofensywę w Ardenach w 1944. Tym razem walki o skrzyżowanie we wsi Fraiture, gdzie mężni Amerykanie, zdecydowanie mniej liczni, przez dwa dni powstrzymywali przeważające siły wroga:

IMG_3449
Początkowe rozstawienie

Łukasz grał atakującymi Niemcami a ja broniącymi się Amerykanami.

IMG_3451a.JPG
Sytuacja na koniec gry

Główne wydarzenia widoczne na powyższej mapie:

  • Łukasz atakuje mnie zdradziecką kartą w pierwszej turze, która powinna pozwolić mu zadać duże starty; ale to się nie udaje a w zamian, kontratakując, niszczę mu moździerz
  • Bardzo powolny marsz Niemców przez centrum i na prawym skrzydle jest ciągle ostrzeliwany; udaje mi się zdobyć dwa punkty!
  • Przerzucam moje czołgi z lewej do centrum i.. zaczyna dziać się katastrofa; cała chmara jednostek Łukasza przedostaje się do centrum i jest już 5-2!
  • Na nieszczęście dla atakujących, sukces okupują dużymi stratami i likwiduję takie trzy oddziały. 5-5!
  • Ostatnie tury są bardzo emocjonujące, bo każdy może wygrać. ostatecznie, grając Their Finest Hour, Łukasz przeważa!

Bardzo sympatyczny weekend miał jeszcze jeden pozytywny element – na koniec naszego pobytu pojawiła się Agnieszka i Kuba oraz bliźniaczki – czyli liczba gości na działce została utrzymana, a nawet wzrosła!

Advertisements