Kolejna rodzinna uroczystość (urodziny Marii) i kolejna okazja aby krzewić kulturę gier planszowych. Tym razem przyświecał nam również szczyty cel – testowaliśmy gry, które Kasia mogłaby ewentualnie przetestować w swojej codzienne pracy z dzieciakami w szkole podstawowej. Poszło nam bardzo sympatycznie – o czym pisze poniżej.

“Etta”

Jak nauczyć liczyć, zwiększyć spostrzegawczość i myślenie w wielu wymiarach u dzieci w szkole? A jednocześnie móc to zrobić wszędzie, bez dużej ilości zbędnych eksponatów? Świetna będzie do tego gra planszowa – a zwłaszcza kompaktowa Etta! I w nią najpierw zagraliśmy – w szranki stanęła Kasia, Maria, Magda i ja. Graliśmy częściowo w otwarte karty, ale w żadnym wypadku nam to nie przeszkadzało – liczba kombinacji w tej grze jest na tyle duża, że nie ma czasu skupiać się na kartach innych graczy.

02

Jak widać powyżej, szczęście początkującego ewidentnie uśmiechnęło się do Kasi – a może, ona po prostu najlepiej liczy 🙂 Niezależnie od powodu, zwycięstwo było zdecydowane a pozostałem trzy miejsca w dosyć bliskiej odległości od siebie.

“Wilk i Owce”

Ach, to już gra z dużymi tradycjami – pod choinkę “maluchy” (Kuba i Marysia) dostali ją chyba z 10 lat temu. Teraz to już nie “maluchy”, ale gra cały czas przyciąga – jej piękne wydanie, szybkie zasady, duża porcja interakcji dają sporo radości.

Tym razem Magda nas opuściła a dołączył Kuba. Gra była intensywna, zdecydowanie – z 24 owcami – prowadziła Maria, aż… przebiegły Jakub podłożył jej Wilka – i to dosłownie!

04

No cóż, kto mieczem wojuje od miecza ginie. Kasia podłożyła swojego wilka Kubie – mimo że załatwiło to też jej pastwisko, ale zbudował kolejne na boku i wskoczyła na drugie miejsce.

Było to bardzo sympatycznie spędzone popołudnie – a planszówki stają się stałym elementem uroczystości rodzinnych!