W piątek cześć grupy zwiedzała Malbork, część Mierzeję Wiślaną plus okolice ujścia Wisły (była też mała grupka pracująca – Marcin). Ale ostatecznie i tak wieczorem spotkaliśmy się przy planszówkach. A więc po kolei.

“Commands and Colors Ancients”

Tą pozycję mieliśmy rozłożoną już dzień wcześniej, ale nie wpasowała się czasowo (Gra o Tron zabrała go trochę). W końcu się udało – zagraliśmy największą bitwę Aleksandra Macedońskiego – na polach niedaleko Babilonu starł się on z przeważającymi siłami Dariusza Wielkiego. Wojska Dariusza okrążały daleko na obydwu flankach Macedończyków – co widać poniżej.

Syl2017_03_01
Dobre złego początki…

Dodatkowo Persowie mieli słonie. Ale geniusz taktyczny leżał po stronie Aleksandra. Cofnął on swoje lewe skrzydło, a prawym i środkiem z całym impetem natarł na centrum i Dariusza, zanim skrzydła perskie miały szansę otoczyć go z obu stron. Ta błyskotliwa taktyka – jedyna możliwa przy takiej przewadze wroga – doprowadziła do ucieczki Dariusza, upadku morale armii perskiej i jednej z jej największych klęsk Medów w tej wojnie.

Ciekawostka: po bitwie, część satrapów perskich zbuntowała się przeciw Dariuszowi i zabiła go, wierząc, że zaskarbią sobie łaski Aleksandra. On jednak uważając ich czyn za wysoce haniebny, a Dariusza za wielkiego wojownika, zgładził ich w wysoce bolesny sposób.

W naszej grze Łukasz było dowódcą Macedończyków, Marcin Persów a ja podkomendnym generałem na lewym skrzydle tych ostatnich. Jeżeli chodzi o rozgrywkę, to słonie Marcina zrobiły niesamowite i piorunujące wrażenie na falandze Łukasza – chociaż brak szczęści był po obu stronach. Gdy w końcu do ataku ruszył sam Alexander i jego Kawaleria Towarzyszy było już zdecydowanie za późno – Persja zwyciężyła 12-6!

Ostateczny rezultat bitwy:

Syl2017_03_02
Szalone słonie i ich żniwo w centrum

Jak widać, historia nie zawsze lubi się powtarzać….

“Klub Utracjuszy”

Relacja Filipa o nowej pozycji w ich parku planszówek: Wczoraj rozegraliśmy rozpoznawczą partię w nasz nowy nabytek: Klub Utracjuszy.  Idea tej gry polega na tym, aby w przeciągu 5 rund stracić jak najwięcej w trzech różnych obszarach: majątek, głosy wyborców oraz stosunki towarzyskie. Rozgrywka może trwać krócej, jeśli ktokolwiek straci wszystko w którymś z obszarów przed upływem 5 rund. Na zakończenie wygrywa ten, kto ma najmniej dóbr w swoim najmocniejszym obszarze, więc punktowany jest “rozwój” zrównoważony.

20171230_011848.jpg
Zdjęcia z rozgrywki

Ostateczna punktacja była następująca (im mniej tym lepiej!):
1. Filip 4 pkt.
2. Ola D. 12 pkt.
3. Ola G. 15 pkt.
4. Bartek 16 pkt.
5. Andrzej 26 pkt.

“Indian Summer”

Liście to nie tylko gra miła i przyjemna, ale dostępna dla młodych adeptów planszówek. Ale jak widać poniżej, zadebiutować oprócz młodzieży (Ola W) zdecydowali się również bardzo wytrawni gracze (Konrad i Olga).

Syl2017_03_03
Liście

Mimo dużego zamieszania, wielu przerw (jedzenie!) partię udało się dokończyć a najlepszy wynik osiągnął nasz młody adept – Ola!

“Agricola”

Klasyk klasyków – czyli Uwe w swojej chyba najlepszej formie. Mały stolik na boku, trzy osoby, super szybka partia – nie wiem jak to Konrad, Ania i Magda zrobili ale skończyli mniej więcej po godzinie.

Syl2017_03_04
Klasyka zawsze mile widziana

Rezultaty może nie były idealne ale za to ile dały radości współgraczom 🙂

“Azul”

Doszło w pewnym momencie do sformowania stolika żeńskiego a tam oczywiście pojawiły się portugalskie Płytki. To była pierwsza rozgrywka Agi – i znowu oczywiście, gra zrobiła przepiękne wrażenie, a debiutantka – piorunujący wynik 🙂

Syl2017_03_05
Dzień bez kafelków dniem straconym

Myślę, ze zobaczymy jeszcze tą planszówkę na tym wyjeździe.

“7 cudów świata”

Cuda to najpopularniejsza gra (poza CCA) w która gramy, więc nic dziwnego, że Aga i Kuba postanowili finalnie sobie ją zakupić – i to ze wszystkimi rozszerzeniami! Sama instrukcja do rozszerzeń nie została jeszcze przyswojona, więc dziewczyny zagrały ostatecznie w podstawówkę z liderami – ale i tak było gorąco:

Syl2017_03_06
Nowe Cuda – jeszcze bez wszystkich rozszerzeń

Nowe Cuda – jeszcze bez wszystkich rozszerzeń

Tylko Agnieszka miała zielone karty (nauka) i zdobyła z nich zdecydowana większość punktów (chyba około 45) co pozwoliło jej tez wyskoczyć na pierwsza pozycję.

“Mocarstwa”

A teraz kilka słów o pozycji stworzonej przez kuzyna Olgi – o Mocarstwach. To bardzo klimatyczna gra o XVIII wiecznej Europie, gdzie mamy grywalne 8 krajów, na maksymalnie 5 graczy – wtedy trzy mocarstwa są neutralne i kierują się specjalnymi zasadami.

Są Scenariusze (tylko aspekt militarny), Kampanie (aspekt militarny i uproszczony gospodarczy) oraz Pełna Rozgrywka (gdzie bawimy się już we wszystkich wymiarach). Plansz i figurki wyglądają pięknie:

Syl2017_03_08.JPG
XVIII wieczna Europa

Testowaliśmy jedną z kampanii na cztery osoby z Olgą, Marcinem i Kubą. Pomieszaliśmy trochę zasady i koniec końców zagraliśmy tylko dwie tury ale bardzo ciekawie się poatakowało – głównie jednostki neutralne 🙂 Ja osobiście będę chciał jeszcze pograć w tą planszówkę i przetestować na pewno pełna rozgrywkę.

“Photosynthesis”

Jako że dzień – no dobra, noc – była jeszcze młoda Magda zaproponowała kolejną partyjkę – tym razem bawiąc się drzewami. Dziewczyny wyczytały ciekawostkę odnośnie gry – jest w 100% zrobiona z papieru, ekologicznie a na każde zużyte do jej produkcji drzewo, firma ją produkująca sadzi dwa. To się nazywa zdrowe podeście – i świetny chwyt marketingowy!

Syl2017_03_09.JPG
Ekologia na planszy

Ekologia na planszy

Sama rozgrywka była dosyć nietypowa – Magdzie S-W udało się bardzo wysforować do przodu i osiągnąć genialny wynik – 82 punkty to wiele przetworzonych drzew na papier… ale jeszcze więcej posadzonych!

“Przebiegłe Wielbłądy”

Gdzieś tam daleko w pokoju na górze doszło do gry Asi i Oli W w wielbłądy – obie koleżanki były wspierane przez mamy (Ada i Magda S-w), emocje były spore a ostateczny wynik to lekka przewaga Asi:

Syl2017_03_10.jpg
Hazard na dwie i pół osoby

No i tak zakończył się piątek – dzień udany, intensywny i dobry prognostyk przed weekendem.

Advertisements