Po kilku tygodniach oczekiwania, w ramach programu P500 GMT (czyli zbierania zapisów, dopóki nie osiągną 500 i wtedy dopiero drukowania gry) dotarł mój wyczekany Churchill:

1.1

Myliłby się ten kto sądziłby, że to gra wojenna, tylko dla Panów. Otóż Mark Hermann- znany z tak “hardkorowych” pozycji wojennych jak GBoH i Empire of The Sun czy faktu, że wymyślił Card-Driven-Games, tym razem sięgnął po tematykę bardzo wysokopoziomową – kooperacyjno-rywalizacyjną formułę współpracy Aliantów w czasie Drugiej Wojny Światowej. Ba, to jedyny tytuł w który chcę grać jego żona – i tak naprawdę, ta wysoce polityczna rozgrywka jest bardzo popularna wśród Pań!

Tutaj pytaniem nie jest CZY Niemcy/Japonia przegrają, ale KTO z Aliantów po ich porażce będzie najsilniejszy. Do tego używa jest formuła konferencji między Aliantami (poniżej, lewa strona planszy – na której gra się kartami, przedstawiającymi faktycznych uczestników konferencji każdego z trzech sojuszników), której wyniki są potem odzwierciedlane na świecie (prawa strona planszy, pokazująca Europę i Azję):

1.2

Poniżej zbliżenie na Europę – niech nikogo nie zmylą poniższe żetony – chodź trudno w to uwierzyć, na planszy militarnej nie ma prawie żadnej gry i “przesuwania żetonów” – ona odzwierciedla wyłącznie decyzje konferencji (np. dajemy dużo zasobów na front wschodni i jest on w stanie poruszyć się do przodu, pokonując Niemców):

1.3

Gra jest zdecydowanie nowatorska w swojej formule i nareszcie rozwiązuje bardzo ważny problem – w co zagrać, jak jest nas tylko trzech? Granie w trzy osoby jest zazwyczaj bardzo trudne (kończy się koalicją 2 na 1 zazwyczaj). Ale nie tutaj – warunki wygranej są tak skonstruowane, że trzeba współpracować (jeżeli Niemcy/Japonia nie zostaną pokonane do końca ostatniej konferencji – Poczdam – wszyscy przegrywają), a jak się wygra za wysoko i stanie hegemonem świata (różnica więcej niż 15 punktów między pierwszym graczem a resztą) wszyscy po wojnie Cię znienawidzą i też przegrywasz. Oj, będzie się działo!

Advertisements