Z “mocnym przytupem” zakończyliśmy ostatni dzień wyjazdu sylwestrowo / noworocznego z planszówkami – granych było 9 partii w różne tytuły:

1) “Dominion”
Nauka czyni mistrza – jak pokażą dalsze wyniki, był to zdecydowanie “wieczór Mai”” – tak jak 3 dni wcześniej Agnieszka, Maja dominowała w większości gier gdzie grała.

Zaczęło się od nie byle czego ale ogrania Magdy – mistrza Dominiona w naszej grupie i Kuby – jednego z najbardziej zaawansowanych graczy:

I ten jeden punkt różnicy – jak wisienka na torcie…

2) “Chińczyk”
Och, co za emocjonująca gra to była. Tyle radości i łez rzadko można zobaczyć w innych rozgrywkach. Walka bez litości, ze wzajemny zbijaniem pionków w której ostatecznie lepsza okazał się Ola:

Warto nadmienić, że od momentu gry Ola zaczęła używać rzucawki, ilość wyrzucanych szóstek w pierwszym rzucie oscylowała wokół 60-70%…

3) “Commands and Colors Ancients”, “Angrivari Rampart”
Tuż po obiedzie przyszła pora na szybki scenariusz w CCA z Łukaszem:

Jest to historycznie bardzo ciekawy scenariusz. 7 lat wcześniej (w 9r n.e.) trzy legiony rzymskie zostały doszczętnie zniszczone w Lesie Teutoburskim przez Arminiusa – wychowanego wśród Rzymian Germana…

Cesarz August a potem Tyberiusz wysłali liczne wyprawy aby ukarać Germanów, w czym jedną z nich prowadził Germanik. Arminius zastawił podobną pułapkę jak 7 lat wcześniej, ale Germanik był o niebo lepszym taktykiem niż Varus w Lesie Teutoburskim. Pokonał on zdecydowanie Germanika.
W naszej grze było podobnie:

Łukasz aby nie czekać, aż zostanie wystrzelany na umocnieniach, ruszył zdecydowanie do przodu i zdobył 3 banery. Ale metodyczna i skoncentrowana ofensywa rzymska pozwoliła rozgromić odsłoniętych Germanów i wygrać mi 6-3.

===PRZERYWNIK===
A w międzyczasie nawiedziły nas księżniczki. Zagraliśmy w cztery osoby z Bartkiem, Olą W i Magdą S-W. No i znowu te emocje, gdy jakby nigdy nic, znajdujesz w starej szafie święcące i nowiutkie buciki:

O zgrozo, okazało się że zając którym grałem, zebrał całą garderobę jako pierwszy…

4) “Memoir’44”
Jako, że czas po kolacji nie był jeszcze do końca wykorzystany, z Łukaszem zdecydowaliśmy się zakończyć kampanię na froncie wschodnim.

Tym razem mamy rok 1944 i to Łukasz i jego Niemieckie wojska uciekają – próbując się przebić przez całą planszę…

Rosyjski komisarz nie sprzyja w dynamicznym reagowaniu na zaistniałą sytuację na planszy i Niemcy w pewnym momencie prowadzą 5-0. Na szczęście, odwodowe czołgi ze skrzydeł w końcu maja szansę wejść do gry. Poprawia mi to samopoczucie ale nie całkowity wynik scenariusza – Łukasz wygrywa 7-5:

A co do samej kampanii, wyniki są następujące:

Michał, 3 scenariusz wygrane, zdobyte 30 punktów
Łukasz 2 scenariusze wygrane, zdobyte 28 punktów

Bardzo wyrównana gra!

5) “Commands and Colors Ancients”
W tym momencie doszło do pewnego zgrzytu – mieliśmy grac na dwa stoliki w Alchemików i Terra Mystica. Ale okazało się, że nikt nie wliczył Łukasza i że zostałby sam…

Ratując kolegę w potrzebie, zagrałem z nim epicki scenariusz z inwazji Pyrrus (tak, tego od “Pyrrusowego zwycięstwa):

Historycznie po raz kolejny mamy ciekawą sytuację. Pyrrus wygrał pierwsza bitwę z Rzymianami a teraz jest niedaleko od Rzymu, pod Asculum. Ta bitwę też wygrywa, ale jak sam powiedział “jeżeli wygra jeszcze jedną bitwę w ten sposób to przegra wojnę”. Wynikało to z faktu, że mimo wygranej, praktycznie cała doświadczona, ciężka piechota poległa…

Rzymianie mają 7 kart podczas gdy Pyrrus 10 i powiem szczerze, że strasznie trudno mi się grało. Do tego były jeszcze słabe rzuty kostką. Ale scenariusz bez dwóch zdań zasłużył nazwę na epicki. Najpierw szaleliśmy na prawym skrzydle, potem schowałem się na lewym a na koniec doszło do “bitwy pancernej” w centrum, gdzie Łukasza 6 ciężkich jednostek walczyło z moimi – z historycznym skutkiem, jako że z 24 bloczków Łukasza przetrwały 3 (Z Rzymem było tylko trochę lepiej, ale Rzymianie mieli tendencję do dużo szybszej odbudowy):

Ostatecznie świetnie skoordynowane dwie karty i atak słoni dały zwycięstwo Łukaszowi 11-8. Ale zaiste, było to Pyrrusowe zwycięstwo…

6) “Alchemists”
Kolejna odsłona Alchemików – i kolejny tryumf Mai tego wieczoru. Od stolika dochodziły różne dziwne odgłosy, głównie denerwującej się Magdy K. (na uciekające odczynniki i otrutego studenta):

Nie zmienia to faktu, że dla Mai ponownie “jeden punkt zrobił różnicę” i wygrała ona rzutem na taśmę.

7) “Terra Mystica”
Można powiedzieć, że to “gra wieczoru” – największa i najdłuższa. Bardzo sympatyczna apozycja, w którą miałem dużą ochotę zagrać (tak wiem, musiałem zrobić mały przytyk 🙂 ):

Gra bardzo, bardzo wyrównana – walka o 1 i 3 miejsce była niesamowicie wyrównana i ostatecznie Filip i Ola musieli się podzielić złotym medalem.

8) “K2”
Po CCA przeczytaliśmy z Łukaszem szybko instrukcję do K2 i przetestowaliśmy tą grę:

Niestety, Łukasz za dużo “szedł na rympał” (czyli można powiedzieć poza szlakiem i ryzykownie) i mimo, że większość gry mnie wyprzedzał, to ostatecznie skończył z dwom alpinistami “padłymi”, podczas gdy jeden z moich dał radę wejść na szczyt i spokojnie już schodził.

9) “Race for Galaxy”
“Na dobitkę” zagrana została jeszcze partia w kosmiczny wyścig:

Niestety, wyników nie znam jako, że gra zakończyła się w późnych godzinach wieczornych. Prosiłbym uczestników o uzupełnienie wyników w komentarzach.

To jeszcze nie koniec wpisów o grach sylwestrowych – czeka jeszcze wpis podsumowujący i garść statystyk!

Advertisements