W kilku ostatnich wpisach w czerwcu, lipcu i sierpniu wspominałem, że rosną nam nowi adepci gier planszowych, zafascynowani epoką pierwszej Wojny Światowej – Marcin i Krzysiek. Niestety, jak część osób wie Krzysztof nas opuszcza na dłuższy czas, więc podjęliśmy postanowienie w czasie wakacji, aby ten czas przed jego wyjazdem dobrze planszowo wykorzystać.

Jak wymyśliliśmy tak zrobiliśmy i w czasie nieobecności Magdy (krótkie Camino w Hiszpanii) umówiliśmy się… na zagranie pełnej kampanii Paths of Glory. Tak, pełnej. Ci, którzy grali wiedza co to oznacz – to zdecydowanie jedna z najdłuższych gier. Potrzebowaliśmy dwóch sesji na początku września aby zagrać 20 tur (dokładnie, co do joty) co zajęło nam bagatela… w sumie 14 godzin!

Nic więc dziwnego, że tak wspaniała gra, z wieloma momentami zwrotnymi, trwając tyle co 5 zwykłych spotkań, wymagała specjalnego przygotowania w opisie. Również, wklejenie minimum 20 zdjęć (1 na turę) i opisanie ich znudziłoby większość czytelników. Dlatego w zamian zapraszam do obejrzenia… filmu historycznego. Opowie on nam alternatywną historię Wielkiej Wojny, w której Marcin zawiadywał Państwami Centralnymi (na początku Niemcy i Austro-Węgry), Krzysiek Aliantami Wschodnimi (Rosja i Serbia) a Michał Aliantami Zachodnimi (Francja i Wlk Brytania) – sugeruję oglądanie na pełnym ekranie:

Ech, co to była za gra. Tyle pamiętnych momentów, upadek Turcji, upadek Bułgarii, praktyczne rozbicie Rosji.

Marcin w żadnym momencie się nie poddawał i doprowadził do honorowej porażki na punkty.

A na koniec dla chętnych kilka zdjęć z rozgrywki.

Plansza po 20 turze:

t20a

Front zachodni:

t20d

Front wschodni:

t20e

Straty Aliantów na koniec gry:

t20f

Straty Państw Centralnych na koniec gry:

t20g

A to jeszcze nie koniec.
“To be continued.”

Advertisements