Drugiego dnia Sylwestra dojechał Konrad i granie zaczęło się na poważnie. Głównym tematem dnia był rozpoczynający się turniej Neuroshimy i losowanie meczy (tutaj duże brawa dla małej pomocniczki – Oli), ale kilka innych partii wieczorem też zagraliśmy.

1) “Caylus”
To jedna z bardzo niewielu gier z pierwszej 20 boardgamegeek.com w która do tej pora ani ja ani Magda nie graliśmy. Dzięki uprzejmości Konrada udało się nam ten brak nadrobić!

Gra posiada wiele mechanizmów znajomych z innych gier “worker placement”… A może powinniśmy powiedzieć inaczej – wiele gier zaczerpnęło z “Caylusa”, który swoje lata już ma. W ogóle, to miłe uczucie mieć możliwość powiedzieć – “o, tą regułę potem użyto tu i tu”. Aczkolwiek najciekawsza mechanika – możliwość przesunięcia żetonu Zarządcy a co za tym idzie rozszerzenie lub zwężenie zakresu akcji do wykonania – chyba nie była użyta nigdzie indziej ponownie.

Grało się sympatycznie – niekonfliktowo. Ostatecznie wygrał Konrad, ale jak na pierwsza grę w tą dosyć skomplikowana pozycję i tak możemy być zadowoleni z naszych wyników.

Wyniki:
Konrad 118
Magda 99
Michał 93

2) “Race for Galaxy”
Na stoliku obok grano w kosmosie, czy w “Race for Galaxy”. Ta szybka i ciekawa gra jest dobrym wypełniaczem czasu, podobnie jak “Neuroshima Hex”.

Tym razem kompletnej deklasacji przeciwników dokonała Agnieszka – mając o 30% więcej punktów niż następna w kolejności Magda S-W:
Agnieszka 63
Magda S-W 47
Kuba 37

3) “Commands and Colors Ancients”
Znalazłszy na boku mały stoliczek postanowiliśmy z Kubą na koniec dnia zagrać szybką bitwę z czasów antycznych. Wybór padł na drugi scenariusz z gry, “Crimson River” dziejący się w roku 341 pne.

Ponownie dochodzi do starcia Kartaginy (Kuba), próbującej rozszerzyć swoją kontrolę na całą Sycylię a Syrakuzami (Michał), starającymi się to uniemożliwić.

Historycznie, Syrakuzy “dopadły” przeprawiającą się armię Kartaginy nad rzeką, pokonując pół armii, zanim pozostałe pół się przeprawiło.

W naszej grze o dziwo wyszło podobnie. Doszło do gwałtownej bitwy ciężkiej piechoty, a że po mojej stronie rzeki przewaga Syrakuz w tej formacji była znaczna, udało się mi pokonać Kubę 5:1. A potem pokonał nas sen i znużenie…

W międzyczasie doszło do gry treningowej (1 z 4 tygodni) w Kalendarz Majów. Zdjęcia nie były robione z tego wydarzenia, ale zaczerpnięta wiedza pozwoliła graczom następnego wieczoru na w pełni udana rozgrywkę.

Advertisements